Linda pracuje w banku, czyli Irlandia-Polska 2:0

Posted: Luty 7, 2013 in Uncategorized

Linda ma 31 lat jest niezamężną, otwartą i i nteligentną kobietą, skończyła studia filozoficzne. Podczas studiów angażowała się w działania przeciw dyskriminacji i na rzecz sprawiedliwości społecznej, uczestniczyła w manifestacjach nuklearnych.

Pytanie:
Które ze stwierdzeń jest bardziej prawdopodobne?
– Linda pracuje w banku,
– Linda pracuje w banku i jest działaczką ruchu feminiestycznego.

Które wybierasz?
Jeśli twoja intuicja działa podobnie jak u większości ludzi to wybrałeś to drugie.

Jest to jednak błędna odpowiedz.
Połączenie dwóch zdarzeń (Linda pracuje w banku i jest zaangażowaną femeinistką) nie może byc bardziej prawdodpodbne od jednego z nich (Linda pracuje w banku). Czyli podzbiór nie może byc wiekszy od zbioru, A nie może byc mniej prawdodpodbne od A i B, jeśli sądzisz inaczej popełniasz błąd.

Ludzie są alogiczni, nasze mózgi nie są zaprojektowane do działania zgodnie z regułami prawdopodobieństwa, a inteligencja musi działać w niepewnym świecie.

Komentarze po wczorajszym meczu to ciągłe koło błednych interpretacji. Futbol to złożona gra, to proces, a nie zero-jedynkowe myslenie: przegrali-wygrali.
TO PROCES!

Lecz tkwimy cały czas w końcowym rezultacie, a przecież nie o to chodzi w futbolu, nikt nie przychodzi na mecz w ostatniej minucie, aby zobaczyc wynik i iść do domu, lecz pomeczowe komentarze nabierają takiego właśnie rozdzwieku.
Myślenie zero-jedynkowe, które działa w dwie strony.
Czyli, gdyby piłka nie odbiła sie od lewego uda obrońcy irlandzkiego po strzale Obraniaka i wpadła bramka byłyby zachwyty nad tym golem!!
Gdyby Lewandowski pokonał Davida Forde byłyby zachwyty nad nim, jego kunsztem, szybkością, sprytem, że w końcu strzelił gola!!
Lecz mamy obrót o 180 stopni. Podobny odzwiek jest na forach irlandzkich, lecz oni cieszą się, że wygrali.

90minut

Dziś rano oglądłem nagrany mecz i nie uważam, aby wczorajsza gra była zła, napewno też nie można powiedzieć, że np. Lewandwski zagrał słabo, bo gra to dynamiczny system, nie da sie ocenic gry pojedynczego zawodnika bez zrozumienia/odniesienia do tego – kto gra po jego prawej/lewej stronie? kto jest najbliżej niego i w jaki sposób wpływa na decyzje podejmowane przez niego, itd. Robimy wielki błąd traktując gre jako końcowy rezultat. Ponadto dostrzegam jeszcze bardziej niebezpieczny trend, który bedzie sie pogłebiał, mianowicie, dla wielu, to czy zawodnik zagrał dobrze czy źle (zaś pieprzone myslenie zero-jedynkowe) to przykładowo – ile strzałów oddał na bramke albo ile metrów pokonał, itd. Jakie to ma znaczenie? Prowadzi to do absurdów w rodzju, tego wyjebać, a tego dać, potem znów go wyrzucic i dac kogos innego. Jakis nonsens!

Co więcej, problem to prawdodpodbieństwo, z którym nie radzi sobie nasz umysł, podobnie jak w przypadku zadania z Lindą. Zadaniem trenera jest zwiększyć prawdopodobieństwo odniesienia zwycięstwa i ograniczyć działanie szczęscia do minimum. To proste.
Jednakże nie ma bata, aby szczęscie zredukować do 0%, a w futbolu, sieci złozonej z wzajemnych powiązań w dynamicznym systemie, szczęscie rozgrywa nadrzędną rolę i warto o tym wiedzieć.

Lecz oczywiście, nie zwracamy na to uwagę, bo co z tego, że Arsenal nie oddał strzału na bramkę w meczu z Barceloną w 2011 roku do 52 minuty, a udało im się zdobyc gola (po samobójczym trafieniu Busquetsa). Dla kibiców miało znaczenie tylko to, że udalo się zdobyć gola. Anglicy od lat nie przechodzą dalej aniżeli ćwerćfinał wielkiej imprezy piłkarskiej (Mistrzostwa Swiata i Europy), a przeciez mogliby wejśc do finału w 1996 roku gdyby Alan Sherar nie trafił w słupek w dogrywce w meczu przeciwko Niemcom, poźniejszym tryumfatorom. Centymetry zadecydowały, w jaki sposób reprezentacja Angli zostanie zapamiętana. A właśnie jest zapamiętana, że jest to drużyna do ćwierćfinałów, lecz obraz byłby inny gdyby piłka trafiła w słupek o 2 cm bliżej wewnętrznej strony.

Prawdopodobieństwo i szczęście rozdaje karty w grze.  Dobrze o tym wiedzieć. Zachowajmy spokój po tym meczu, nie wieszajmy psów, Linda pracuje w banku, a trener Fornalik nie pracuje w banku i miejmy nadzieje, że nie mysili zero-jedynkowo o swoich zawodnikach, jak nasz poprzedni trener oraz 98% społeczeństwa.

Reklamy
Komentarze
  1. specsport pisze:

    Bo w Polsce mamy ok. 38 milionów ekspertów od piłki;tylko tak niewielu z nich garnie się do bycia trenerami i zastąpienia Pana Fornalika…Tego przecież nikt nie zabronił! 🙂

    • Daniel Pawłowski pisze:

      Gra to nie jest suma pojedynczych działan zawodników, czyli nie znaczy wcale, że zawodnik poślizgnął się lub nie strzelił gola, że jest słaby i do wyrzucenia. Problem jest bardziej złożony, być może partnerzy nie rozumieją siebie nawzajem, swoich ruchów i jakie one mają wpływ na przeciwnika i zdobywanie przestrzeni, do tego dochodzi nieprzewidywalna furtuna, która jest totalnie pomijana, a to ona potrafi zmienić przebieg całego meczu…. Moim zdaniem problem w ogóle jest znacznie głębszy, lecz nie ważne.
      Szukanie kozłów ofiarnych jest powszechne i fajnie to wszystkim wychodzi… tak, 38 milionom..
      Pozdrawiam serdecznie

  2. zby pisze:

    Ocena na podstawie wyniku może być błędna. Jednak w tym konkretnym przypadku jest błędna na pewno. Porównując potencjały obydwu zespołów, termin i miejsce rozgrywania meczu i parę danych statystycznych na dodatek, można by stawiać u buka spokojne 2-0. Nie był by to ani fuks, ani szarża ryzykancka. Przy przewidywaniach przedmeczowych naszej drużyny narodowej, wciąż opieramy się na niewytłumaczalnej wierze w cud, szczęście i nosa Franka Smudy. Ten wynik rzetelnie odzwierciedla porównanie grajacych drużyn. Na dziś, tyragedią będzie: SMarino- Polska 2-0. Nauczmy się patrzeć prawdzie w oczy. Nie zaczęliśmy grać lepiej, bo Boniek jest prezesem. Dajcie mu choć 20 lat 🙂

  3. Daniel Pawłowski pisze:

    🙂 Irlandia oddała 3 strzały na bramkę, zdobyła 2 gole. My 4 strzały, 0 goli.
    Mogłoby się wydawać, że ta statystyka jest wyrównana, lecz nie jest to prawdą ponieważ żadne w zasadzie narzędzie statystyczne (może oprócz heat-mapy) nie mówi jakiej jakości były te uderzenia.
    Oczywiście, że mieliśmy bardzo dobre sytuacje, aby zdobyć gola. Zmierzam do tego, że szczęście jest takim ukrytym aktorem każdego meczu, mało zauważalnym, lecz bardzo znaczącym. Dlatego też przecież u buka nie da sie wygrywac cały czas, bo żaden algorytm nie jest w stanie objąć „matematycznie” fortuny. W futbolu jednak panuje myslenie zero-jedynkowe. Jeśli Lewandowski zdobyłby gola byłaby radość, a po prostu mielibyśmy więcej szczęścia. Zwiększamy prawodpodbieństwo zwycięstwa poprzez długoterminową wizje i działania, z tego powodu np. reprezentacja Hiszpanii swoim przez lata wypacowanym stylem gry zwiększa znacznie prawodpodbieństwo zwycięstwa i szczęscia do minimum i widać to gołym okiem, bo zdarza im się przegrać, lecz większość wygrywają i robią to poprzez pewien skuteczny styl gry.
    Zgadzam sie, ze własnie od lat nie posiadamy wspólnej wizji szkoleniowej/coachingowej i tym samym opieramy sie na cudach, szczęsciach, przypadkach, itp.
    I to jest główny, głęboki problem niezuważalny w zasadzie o którym nie pisałem. Z tego też powodu, np. w meczu z Anglią mieliśmy więcej szczęścia, nastroje były olbrzymie po tym meczu, bo lud też potrzebuje takich zero-jedynkowych emocji, przechodzimy z hurra optymizmu do hurra pesymizmu i na odwrót, lecz po prostu mieliśmy szczęście.
    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s