„Pokaże Wam wszystkim, jak wielki jestem” – update

Posted: Styczeń 23, 2013 in charakter, inspiracja, motywacja, rozwój talentu

 Minęł prawie miesiąc od ostatniego wpisu, który wzbudził emocje wśród wielu, otrzymałem kilka mejli, a na fb

mój znajomy, trener bramkarzy tak skomentował wpis:
grzesiek

Nie demoniujze odpoczynku, on jest ważny, lecz problem na tym polega, że nie da się zmierzyc kiedy ma nastąpić przerwa i ile ma trwać.., bo ani pomiar tetna, ani czułe mierniki GPS ani poziom mocznika nie maja zadnej kolerlacji z pasją, determinacją, ćwiczeniem pomimo bólu, aby zostać numerem 1 na świecie. Ponadto, poziom mocznika przykładowo, można zmierzyć tylko specjalistyczna aparatura, ktora de facto wcale nie wykaże nam kontuzji mięśniowej, może wskazać chorobę nerek, ewentualnie azotemię. Brakuje też badań wykazujących korelację pomiędzy poziomem mocznika, a kontuzją mięśniową, ale nie ważne.

U nas w Polsce, poszlismy totalnie na skróty. Bo nie da sie tego zmierzyć kiedy i w jakim czasie ma „wypaść” odpoczynek dla piłkarzy, więc ustaliło się arbitralnie, że po końcu rundy nastepuje roztrenowanie bo runda cieżka. Grali w piłkę 4-5 miesiecy. Ok… lecz pytam.. odpoczynek po czym? 14-16 meczy?
Potem jakies rozgrywki w Lidze Mistrzów sie marzą ludziom… 
zejdzmy na ziemie.
Ruch Chorzów – MŠK Žilina: 2-9?
Zejdźmy na ziemie! 

Rozpiski na pozimie poslkiej ligi, smiem twierdzic, ze nawet polskiej ekstraklasy, to iluzja, totalna iluzja, że zawodnik ćwiczy to co ma ćwiczyć… jakis procent cwiczy jak nalezy i nawet ponad to, lecz nikły to procent… 

Na profi poziomie, poziom LM, zgadza sie zawodnicy otrzymuja przerwe, lecz tylko po to, aby spedzic czas z rodziną, muszą cwiczyć swoje. Przewaga jest taka, ze kluby posiadają spec. sprzęt, który mierzy stan zawodnika po powrocie.. w polskich warunkach.. niedostępny narazie.

W Stanach Zjednoczonych, np. ten problme jest tak rozwiązany, że wielcy sportowcy czuja sie odpowiedzialni społecznie za przyszłe pokolenia i rząd promuje ich przekaz również..byli mistrzowie, w różnych dyscyplinach sportowych mówią i pisza… o pracy, wysiłku, pocie wylanym na treningach, determinacji, wielkości… u nas kultura jest troszke odmienna, nie chciałbym stwierdzić ze przeciwstawan, lecz młody zawodnik pracujacy na swoj sukces, poza panującym nurtem, czyli np. impreza, alko… spotyka sie z brakiem zrozumienia, a często drwiną…

szkolenie-bramkarzy.indd
Jakiś czas temu przeczytałem biografie Ikera Casillasa (Skromność mistrza), dwa aspekty rzuciły mi się w oczy czytając ją, wspominana wcześniej pasja/motywacja oraz trening.
A kilka cytatów jest wartych podreślenia grubym flamastrem, jeden z nich: „Gdy miałem 12-13 lat wiedziałem, że będe grał w 1 drużynie. Często o tym myślałem, takie rzeczy się czuje. Myślałem o tym kiedy przejeżdzaliśmy z tatą samochodem obok Bernabeu. I mówiłem mu to: kiedyś będe tutaj grał… (…). Na listach, które w dzieciństwie wysyłałem do przyjaciół podpisywałem się dokładnie w taki sposób, jaki robię to teraz – i w żartach dodawałem: „kiedyś będzie wart miliony..”. Wiedziałem to. Oczywiście nie było łatwo, ale miałem szczęscie, że jestem taki od dziecka (…). Żeby dotrzeć do 1 drużyny po takim czasie w Ciudad Deportiva trzeba mieć dobrze poukładane w głowie”.

Moje podjeście do coachingu, to intuicja poparta nauką. Bo wiele razy słyszeliśmy „trening czyni mistrza”, lecz zawsze chciałem wiedzieć: ile treningu? jaki trening?
W 2008 roku, wśród ponad 200 zawodników 4 akademii piłkarskich w Anglii przeprowadzono badania mające na celu sprawdzenie – ile godzin trenują piłkarze, którzy w wieku lat 16 podpisują profi kontrakty oraz tymi, którym nie zaproponowano kontraktów. Co ciekawe, zawodnicy elite, bardzo nisko oceniają talent (powyższa tabela). Ich zdaniem główne czynniki decydującym o sukces to trening i motywacja oraz nie jest to zawarte w tej tabeli – wsparcie rodziców. Podobnie jak u Ikera (notabene, szkoda, że złamanie wykluczy go z rozgrywek na jakis czas, osobiście uważam, że to najlepszy bramkarz świata, ale najlepszy w sensie, że  innych bramkarzy dzieli przepaść do jego poziomu, ale nie ważne).
Daleki byłbym jednak od wyciągania wniosków, że te czynniki wystarczą ponieważ jeśli damy dwóm zawodnikom ten sam dostęp do tych samych czynników, niekoniecznie oboje będą podążać tą samą drogą. Rozwój zawodnika jak juz wspominałem w innych postach jest złożony i nie-liniowy, lecz praktyka, codzienne zaangażowanie w trening to podstawa. 

Trudność tez na tym polega, że trenujac np. 10h tygodniowo obecnie wcale nie daje gwarancji, ze zawodnik dojdzie do profi poziomu, bo kto trenuje 10h? średnia to może 6-8h (12-18 lat)
jak wymagania to około 20h w tygodniu…. (mowa o futbolu). Na litość nie-boską juz wiemy, już wiemy dzięki raportom badawczym, że wielcy sportowcy, piłkarze, złoci olimpijczycy zasuwali, pracowali po kilka godzin dziennie. Nie jest to metafora, lecz fakt. To olbrzymie poświęcenie. Podobnie zresztą w pływaniu. Jeden z naszych najlepszych obecnie pływaków wie coś o tym…



Dlatego warto promować trud, wysiłek, poświecenie… bo to przecież kochamy w sporcie, piłce nożnej, ze jest dość mierzalna, czyli na pewnym poziomie graja absolutni wirtuozi, nie szrot z przypadku, a wielcy wirtuozi.  To nie polityka, że przyjdzie jakis człowiek o poziomie inteligencji autystycznej kozy i będzie wylewał piękne obrazy dobrobytu, jesli masa odda na niego głos…
Na najwyższym poziomie w sporcie, szrot nie przejdzie…

Smuci mnie jednak brak naszych polskich inspirujacych sportowców, tzn. wierze z całego serca, że są, lecz nikt tego nie wydobywa na wierzch, nie promuje tego… bo taki dokument o drodze np. Małysza byłby po prostu wartościowy. Zwróccie proszę uwagę na prosta rzecz, co jest promowane sportowo w Polsce?, przecież nie pot, praca, wysiłek! lecz nienawiść, zwłaszcza jak napisze się ile sportowiec zarabia, np. Ronaldo.. momentalnie wytwarza to kaskadę nienawiści, wtedy czytający to myśli sobie, – „O, ch*j, zarabia w miesiąc więcej niż ja w całym swoim marnym życiu, pewnie jeszcze nie płaci podatków, czyli karmi się moją krwawicą”…    Wpis z pewnego portalu internetowego: „Obrzydliwie bogaty (podobno zarabia 437 zł na minutę, czyli jakieś 630 000 tys. zł dziennie), wypielęgnowany do granic możliwości, z toną żelu na włosach i diamentami w uszach, jeżdżący niesamowitymi samochodami i otaczający się najpiękniejszymi kobietami na świecie. Tak, trudno lubić Cristiano Ronaldo”.

To bardzo przykre, i nie chodzi mi o wydźwięk tej informacji, a jego powszechność, tego typu opinie stały się chlebem powszednim… i nie mają znaczenia, jakieś chore porównania z Messim, czy innym…  niewielu piłkarzy osiągnęło taki poziom sportowy…  i nie zrobili tego poprzez układy lub czcze obietnice, udowodnili poprzez zaangażowanie w praktykę, prezentowanie swojej sztuki na boisku…

Mało kto wie  o tym, ile chłopak pracował na swój sukces, wiedzą o tym nieliczni, przeważnie jego obecni/byli partnerzy z drużyny, trenerzy. Przykładowo, Rooney w swojej autobiografii „My decade into Premier League”, pisze:  „Pamiętam, jak Ronaldo opowiadał nam na treningach, że chce być najlepszy na świecie i jest bardzo zdeterminowany, aby to osiągnać. Ciężko zapieprza tydzień w tydzień! Większość zawodników po treningu jedzie prosto do domu, lecz nie Ronaldo. Zostaje i ćwiczy, ćwiczy rzuty wolne! Uważam, że jego etyka pracy jest czymś czego większość ludzi nie dostrzega, a powinna. Przeważnie kibice myślą, że zawodnicy jak Ronaldo rodzą się z talentem i wiele nie potrzebują, aby odnieść sukces. Jego praca zasługuje na uznanie, to ona doprowadziła go na szczyty”.

Miguel Torres, kolega Cristiano z Realu Madryt, twierdzi podobnie… – „Cristiano Ronaldo nie jest tą samą osobą co w TV. On ciężko pracuje, pierwszy przybywa na trening i ostatni wychodzi”.

Zaangażowanie w trening, poprawa umiejętności jest czymś codziennym, jak sikanie. Mistrz to nie członek bojsbandu, który nagra jeden hit i potem słuch o nim ginie! Mistrz utrzymuje i podnosi swój poziom cały czas. Mistrz nie robi sobie długiej przerwy świątecznej lub innej. Mistrz trenuje i pragnie rywalizacji. Drużyny piłkarskie przeważnie nie mają pojęcia o mistrzostwie i utrzymywaniu jej, pojawiają się pretensje, że zima za zimna, PZPN nie pomaga, młodzi piłkarze są zblazowani, nie ma pieniędzy …. lecz przecież różnica to zaangażowanie do ciągłego podnoszenia świadczenia usług (klub piłkarski) oraz umiejętności (zawodnik).

Utrzymywanie mistrzostwa ma swój fundament w zaangażowaniu, prawidłowej wizji, ciężkiej pracy…  każdego dnia. Mistrzostwo to nie cel, to droga każdego dnia.

Sugeruje dwa proste kroki na początek:
1. Piłka młodzieżowa – zmiana czasu trwania rozgrywek (dłuższe).
2 . Piłka seniorska – zmiana czasu trwania rozgrywek (dłuższe).

trenuj

bo m.in. problem tego zawodnika (Park500) jak i setek innych, post pochodzący ze strony, z którą kiedyś współpracowałem trenuj.com .. to:
a) długa przerwa w rozgrywkach,
b) nieznajomość potrzeb treningowych  obecnych młodych zawodników (zaangażowanie + ilość godzin treningu),

Jakim bramkarzem/zawodnikiem/sportowcem/człowiekiem chcesz być?
wielkim czy przeciętnym… ?

98% to przeciętność, tak jak poziom cytowanego wyżej tekstu o Ronaldo. Trenuj i…..
POKAZ WSZYSTKIM, JAK WIELKI JESTES!

 

Advertisements
Komentarze
  1. Seba pisze:

    Niestety prawdziwe, ale i bardzo motywujące do działania.

  2. Udostępniam! :-). Niestety u Nas prawda jest taka,że chłopacy nigdy na swej drodze nie spotkali autorytetów.Któryś ze starszych kolegów gra w II czy III lidze i jest na każdej imprezie,bo coś tam mu płacą.Do ligi dostał się,bo pchnął go wujek pracujący w Okręgowym Związku Piłki Nożnej…No i młodzi myślą,że skoro nie mam „wujka”,to się nie da.I przychodzą na trening z przyzwyczajenia;byle zaliczyć jednostkę.Kiedy trener wymaga od nich zaangażowania,śmieją się za plecami,że jest frajerem…Ale przychodzą z tym „frajerem” na trening po przerwie zimowej którą ze względu na oszczędności narzucił klub i nie dają rady ćwiczyć razem z 2 krotnie starszym gościem,który jednak zapierdalał i przerwy sobie nie zrobił…

    • Daniel Pawłowski pisze:

      Znam to z autopsji, nie napisałbym tego pewnie gdyby nie moje doświadczenia, które sa zbiezne z Twoim wpisem Mariusz… nie podoba mi sie to, nie pododba mi się że zawodnicy nie biora odpowiedzialności za swój rozwój i uważam, że jako trenerzy/ludzie musimy tworzyć lepszą przyszłość… zmieniać sposób myślenia młodych zawodników…bo zgrozo, zamiast czerpac z pracy/wysiłku innych, jak np. Ronaldo, to najlepiej wyśmiać/ponizyć… to trudne zważywszy, że żaden kurs studencki, piłkarski, (UEFA B, itp) nie uczy nawiązywania relacji z drugim człowiekiem….skutecznego wpływania na niego, że każda ze stron wygrywa…czyli i trener i zawodnicy zadowoleni…
      Dzięki i wszystkiego dobrego

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s