„źle obliczył lot piłki” – ślinotok myśli przerobiony w werbalne lanie wody

Posted: Listopad 26, 2012 in chwyt piłki, podejmowanie decyzji, uczenie się
Zawodnik nie musi wiedzieć jak wygląda proces łapania piłki, lecz trener musi, aby potem nie było jaj w stylu – „źle obliczył lot piłki”.

To zdanie w zasadzie jest bardzo zabawne,  ciśnie się prosta riposta na usta a właściwie, dwie: 1. w którym miejscu popełniono błąd w calym równaniu różniczkowym ? i Druga: nauczmy sie wreszcie rozumieć proces chwytania lecących obiektów, oszczedzimy sobie gadania bzdur i gadania tych bzdur zawodnikom.Nie ma chyba żadnej dziedziny aktywności człowieka – w której zero podniesione do dowolnej potęgi – nie mogłoby tak łatwo doskoczyć do roli eksperta w temacie piłki nożnej i mówienia, że bramkarz popełnił błąd bo źle obliczył tor lotu piłki. Drażni mnie to troche ponieaż po pierwsze jak wskazałem, takie zdanie jest prymitywizujace proces łapania takich piłek,  zachodzą w mózgu ludzkim pewne procesy odpowiadajace pewnym obliczeniom, lecz samo stwierdzenie „żle obliczył piłkę” nie niesie nic do poprawy; łatwo w zasadzie odpowiedzieć ekspertowi lub trenerowi, który mówi do zawodnika – „źle liczysz lot!” – „to jak mam kurde lepiej go obliczać?”.

po drugie w złożonym, dynamicznym systemie trudno znaleźć winnego ponieważ sam „błąd” tak jakby rozchodzi się na wsystkich, bo 1 sekunde wczesniej obrońca mógł bardziej sie postarać,a 0,5 sekundy wcesniej partner z druzny byl za malo agresywny i uciekł mu zawodnik…
Fajnie jest znaleźć kozła ofiarnego, to wychodzi ludzkości bardzo dobrze od setek lat, mówienie o wierzchołku góry lodowej wychodzi nam bardzo dobrze, lecz mało kto rozumie złożoność samej gry.

Jak to właściwie jest, że bramkarz chwyta lecącą piłkę? Przecież wiedząc, jak ten proces przebiega, pewne ćwiczenia będą miały sens, a pewne – nie! Oprócz „żle obliczasz lot piłki” wiele razy słyszałem, jak trener wołał do bramkarza, niby karcąc go za lenistwo, bo ten do dośrodkowania wychodził wolno – „biegnij szybciej do piłki i w ostatniej chwili wprowadź korekty”.

Teoretycznie rzecz biorąc piłki lecące w powietrzu poruszają się po torze parabolicznym. Na boisku jednak piłki nie wykreślają parabol, bo na ich tor wpływają także takie czynniki jak: wiatr, opór powietrza, podkręcenie. Dlatego, aby wyznaczyć tor lotu piłki i punkt jej zetknięcia z ziemią, mózg musiałby oszacować nie tylko odległość od punktu startu piłki, jej początkową prędkość i kąt pod jakim została wyrzucona, lecz także kierunek wiatru w każdym punkcie toru piłki. Wszystko to bramkarz musiałby zrobić w ciągu kilku sekund! Model ten zakłada, że mózg ludzki rozwiązuje skomplikowane problemy przy użyciu skomplikowanych procesów. Gdy jednak poddano go eksperymentalnym sprawdzianom okazało się, że gracze słabo sobie radzą ze wskazaniem punktu, w którym ich zdaniem piłka spadnie na ziemie.

Zawodnicy posługują się nieświadomymi prostymi regułami. Gdy piłka znajdzie się wysoko, zawodnik śledzi ją wzrokiem, zaczyna biec i koryguje swój bieg w ten sposób by kąt widzenia piłki pozostawał stały. I oto cała tajemnica.
Bramkarz nie wyznacza trajektorii lotu piłki i nie najlepszą strategią jest najszybciej biec do miejsca, w którym spadnie piłka. Heurystyka kąta widzenia wyznacza prędkość poruszania się, dlatego też widzimy, jak bramkarze zawsze powoli wychodzą z bramki, miarkują tempo kroków ponieważ utrzymują stały kąt pod jakim widzą piłkę.W tej sytaucji kiedy piłka wznosi sie od punktu z którego została wyrzucona/wystrzelona to przede wszystkim bramkarz powinnien wiedziec o tym, aby przemiszczać się w tył ponieważ po prostu piłka znajdzie się dalej niż miejsce w którym on się znajduje. Ponadto obrońcy, jego partnerzy muszą wesprzeć jego działania inteligentnymi decyzjami ochrony najbardziej krytycznych przestrzeni (tam gdzie piłka moża spaść/odbić się).Zawodnik posługuje się prostymi skrótami myślowymi, polega to na ignorowaniu wszelkich istotnych informacji dla obliczenia lotu piłki, a uwzględnieniem tylko jednej wartości – kąta widzenia.
Dla ekperta TV, robot byłby świetnym bramkarzem bo przecież oblicza wszystkie zmienne z niesamowitą szybkością, lecz robot nigdy nie dorówna człowiekowi w sprawności rozwiązywania takich problemów ponieważ człowiek jest doskoanle wyposażony w narzedzia służace mu do podejmowania błyskawicznych, skuteczych decyzji – intuicję (np. czuje wiatr boczny, jesli piłka znajdzie sie w górze, wiatr moze zmienic jej tor, więc musze zareagować odpowiednio). I to własnie ona wraz z kątem widzenia piłki musi być doskonalona w procesie przyswajania umiejętności/uczenia się.
Reklamy
Komentarze
  1. Legis pisze:

    Całkiem ciekawy punkt widzenia, jak jednak odeprzesz taki argument dotyczący powyższych sytuacji, a który ktoś mógłby przytoczyć, a mianowicie: „Gdyby nie dziurawe ręce bramkarza, żadna asekuracja bramki nie byłaby potrzebna natomiast dziurawych rąk pozbywasz się łapiąc piłkę na treningu dziesiątki tysięcy razy”.

    • Daniel Pawłowski pisze:

      Postrzeganie futbolu przez 98% ludzi to działania pojedynczych jednotek, a suma ich skutecznego działania daje sukces. Tak nie jest.
      Futbol to sieć wzajmenych powiązań, współpraca i relacje międzyludzkie, nic w futbolu nie dzieje się w izolacji. Ludziom to fajnie wychodzi, bo dośc łatwo powiedzieć, że
      ten a ten zawalił, ten a ten miał dziurawe ręce. Nie tweirdze oczywiście, że bramakrz nie mółg zachować się inaczej, bo mógł tutaj, lecz sukces drużyny opiera się na wspólpracy, czyli zawodnicy wzajmenie muszą rozumieć swoje ruchy i jakie one moga mieć efekt na to co się zaraz może wydarzyć. Takie górne piłki są bardzo trudne ponieważ mózg ludzki nie radzi sobie z obiektami tak zawieszonymi (ewolucyjnie rzadko kiedy wystepowały takie sytuacje), lecz w sporcie wystepuja, więc wymagaja one lepszego zrozumienia pomiędzy zawodnikami bo to samo dzieje się u napastników, obrońców, nie radzą sobie z takimi „pionowymi” piłkami.

  2. Legis pisze:

    Zgodzę się co do idei wspólnego celu i konieczności współdziałania, jednakże zastosowanie zasad zbiorowej odpowiedzialności (w tych sytuacjach o których mowa w tym poście rzeczywiście uzasadnione) nie może prowadzić do usprawiedliwienia wszelkich aktów nieporadności jednostki. Odpowiedzialność za czyny kolegi/partnera z drużyny ma gdzieś swoje granice. W moim mniemaniu są one postawione tam, gdzie wykonanie bądź nie jakiegoś zadania (każdą sytuację zaistniałą na boisku można przecież rozpatrywać jako osobne zadanie) zależy w głównej mierze od wypełnienia bądź nie, szeregu wymogów jakie stawiane są jednostce w związku z wykonywaną przez nią funkcją na boisku. Stąd też, jakkolwiek słuszne są uwagi o współsprawstwie obrońców (brak asekuracji bądź zła asekuracja) przy stracie wyżej opisanych bramek, tak trzeba zauważyć że wciąż większą odpowiedzialnością (rzekłbym nawet około osiemdziesięcioprocentową) należy w nich obarczyć bramkarza.

    • Daniel Pawłowski pisze:

      Nie ma czegoś takiego jak – nieporadność jednostki. To nie sport indywidualny, bo przecież równie dobrze ktoś inny mógł wykonać większy krok i przeciąłby piłkę zmierzająca do przeciwnika zanim nasz zawodnik poślizgnął się.

      Mówienie o nieporadności jednotki, bardziej świadczy o konstrukcji umysłu osoby to wypowiadającej, aniżeli samej gry, ale nie ważne.

      To samo z granicami…nie potrafi Pan tego określić – gdzie jest granica odpowiedzialności? podobnie oczywiście, nie da sie szczegółowo określic zadań stawianych jednostce.

      Jeśli rozpatrzy Pan każdą zaistniała sytuacje na boisku jako osobne zadanie, to proszę sie zgłosić o nagrode Nobla, nie wiem z jakiej dziedziny… lecz model, który Pan wykorzysta z pewnością będzie poprawny do znalezienia problemów ekonomicznych czy społeczncznych.

      Ma Pan oczywiście prawo obarczać odpowiedzialnoscia kogokoliwek w zakrsie procentowym jaki Pan zechce, a potem z tego rozliczać zawodnika.

      Dziękuje za komentarz i pozdrawiam serdecznie

      • Legis pisze:

        Mówienie o nieporadności jednostki to przedstawienie pewnego modelu/schematu znajdowania przyczyn określonych zdarzeń i o ile wiem to nic nie wiadomo by był to model na tyle usystematyzowany, by w oparciu o niego móc bezbłędnie przypisywać komuś kto się nim posługuje takie, a nie inne cechy związane z konstrukcją umysłu. Choć faktycznie zdarzają się osoby, które w oparciu o swoją rzekomą nieomylność mogłyby się pokusić o dokonywanie takich niefortunnych (delikatnie powiedziawszy) sądów, w oparciu o tak miałkie przesłanki, no ale nieważne.

        Granice odpowiedzialności z pewnością są płynne, zwłaszcza w tak dynamicznej sytuacji jak mecz w dyscyplinie zespołowej, niemniej jednak jest pewien zestaw zadań, który wpisuje się w zbiór powinności w zakresie czynienia/nieczynienia i z tego z powodzeniem można każdego zawodnika rozliczać. Nigdzie nie wspomniałem o określaniu zadań w oparciu o listę detali niezbędnych do zabezpieczenia w każdej sytuacji bez możliwości elastycznego jej zweryfikowania, bo to zabija kreatywność i możliwość odpowiedniej, dynamicznej reakcji na akcję, nie mieszczącej się w tabeli zachowań standardowych/normalnie.

        Jak już znajdę ów model o którym mowa, to z pewnością Panu podeślę, może się Panu na coś przyda, wszak poszerzanie horyzontów dobrze służy każdemu i chroni przed zamykaniem się we własnej nieomylności 🙂

        Z wyrazami szacunku

      • Daniel Pawłowski pisze:

        Cały czas zdarzenia sprowadza sie do pojedynczych przyczyn, np. srodkowy obronca popelnil bład, złe obliczył lot piłki, zle sie ustawił, itd.
        Jest to użyteczne dla charymzatykow i było zwłaszcza dla naszych przodków. Obecnie takie dwubiegunowe myślenie nie jest wystarczające.

        Wydaje się, że ewolucyjnie wykształcicłismy w sobie kategoryzowanie złożonoci zachowań do jednej linii zachowań. CZyli jakie sa sznase, że pojawi się niebezpieczne zachowanie.
        Dlatego też złożonośc jednostki łatwo sprowadzamy do okrelsn typu: morderca, oszust, pijak, itd.

        Owszem ,jesli mowimy o zachowaniu piłkarzy w grze, bedzimey osyclować w kategoraich – możliwych zachowań w obrębie pewnych granic. Czyli np. nie chcmey, aby srodkowy obronca, za kazdym razem jak miał piłke, próbował przejść całe boisko i zdobyc bramke.
        Jak mawiał George P.E. Box – „wszystkie modele są błędne, lecz niektóre są użyteczne”.

        Pozdrawiam

  3. Legis pisze:

    Zgadza się, dwubiegunowość w tak zdynamizowanym świecie nie daje rękojmi podjęcia właściwej decyzji w konkretnej sytuacji.

    Kategoryzowanie zachowań, tworzenie z nich pewnych modeli i dobieranie odpowiednich narzędzi by im zapobiec to właśnie owo przewidywanie, o którym tak często traktuje ten blog. Jest ono jak najbardziej użyteczne w warunkach meczowych, tutaj się chyba zgadzamy?

    No i właśnie o tych użytecznych modelach traktuję od początku.

    Pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s